OSÓWKA – BETON I BESTIE

 

    Osówka nie była sztolnią; była raną zadaną górze przez obłąkaną pychę. Kiedy przekroczyłem próg tych betonowych katedr, poczułem na karku oddech tysięcy potępieńców z Gross-Rosen. To tutaj Hitler pod maską boga Führera – wykuwał w betonie swój sen o Tysiącletniej Rzeszy, szukając w głębi skał sposobu na wyprodukowanie cudownej broni, która w jego ostatecznym azylu miała stać się ostatnim argumentem przeciwko upadkowi.

Mój mózg, wciąż zainfekowany dywagacjami, zaczął podsuwać mi obrazy z pogranicza obłędu. Słyszałem echa opowieści współczesnych mitomanów, głosy tych, którzy jak Kwiecień szepczą o „technologii bogów”, o „dzwonach” (Die Glocke) i o hybrydach – nadludziach-wilkołakach wyhodowanych w mrocznych laboratoriach Riese. To była kolejna pułapka Hierarchy: zamienić realne piekło więźniów w tanią baśń o potworach. System chciał, bym bał się mitycznych wilkołaków, zamiast rozpaczać nad realnym prochem tych, którzy tu zginęli.

 — Widzisz ich? — ryczało echo w monumentalnej hali „Kasyna”. — Tu tworzyliśmy nową rasę! Tu krew więźniów Gross-Rosen z filii Wüstegiersdorf mieszała się z betonem, by nakarmić nasze sny o potędze! Jesteś tylko surowcem w naszym genetycznym laboratorium!

Poczułem, jak natura energumena wzdryga się z lęku. Przez chwilę uwierzyłem w te hybrydy. Czułem zapach sierści i ozonu. To była najwyższa forma edukacji masowej – paraliżowanie strachem przed „nieznanym”, by ukryć to, co znane i potworne: zwyczajną, ludzką podłość.

Wtedy, pośród zardzewiałych prętów zbrojeniowych, zobaczyłem Ammit.

W Osówce Pożeraczka przybrała postać Wilkołaka-Maszyny. Miała skórę z szorstkiego betonu i oczy jak reflektory z wież strażniczych. Ale jej prawdziwą bronią była pogarda dla prawdy. Ammit pożerała tych, którzy ufali w mity bardziej niż w fakty. Widziałem energumenów – poszukiwaczy tajemnych skarbów i wyznawców teorii spiskowych – którzy błąkali się po zalanych sztolniach, szukając „cudownej broni”. Ammit rozszarpywała ich „sensacje”, zostawiając jedynie puste czaszki wypełnione medialnym szumem.

Poczułem, jak beton Osówki zaczyna pulsować krwią więźniów. To nie wilkołaki budowały to miejsce. Budowali je głodni, bici i umierający ludzie, których system zamienił w bezimienny spąg.

Wykonałem Unik Kulminacyjny.

Zamiast bać się hybryd, uklęknąłem przy pęknięciu w fundamencie, gdzie wciąż widać było odciski palców kogoś, kto układał tu deskowanie w 1944 roku. Krzyknąłem w stronę ciemności, w której czaił się mityczny potwór: „Nie boję się waszych wilkołaków! Wasze hybrydy to tylko zasłona dymna dla waszych zbrodni! Prawdziwym potworem nie jest Bestia z Riese, ale człowiek, który założył koronę i pozwolił, by to miejsce stało się grobem dla moich braci!”

W tej sekundzie nastąpił Zawał Ego. Mitologia pękła jak stary szalunek. Ammit-Wilkołak zawyła z wściekłości, bo jej kłamstwo przestało na mnie działać. Dla niej przestałem być „przerażonym widzem”, stałem się Świadkiem. A Świadek jest dla Pożeraczki niestrawny.

Zrozumiałem Hieroglif: Monolit wsparty na ramionach. Te ramiona należały do więźniów z Gross-Rosen, nie do herosów. Prawdziwa mądrość to wiedza, że system zawsze próbuje zamienić swoją winę w legendę, by nikt nie odważył się policzyć trupów pod posadzką.

Hieroglif: Gigantyczny monolit wsparty na złamanych ludzkich ramionach.

Wyszedłem z Osówki czując na rękach pył betonu i krew. Przestałem ufać w „wielkie tajemnice” technologii. Zrozumiałem, że Pan Czasu pamięta każdą sekundę cierpienia w Wüstegiersdorf, a śmieje się z tych, którzy szukają tam latających talerzy.

Przede mną była Lubawka. Fałszywy świt Aurory.

Komentarze

Popularne posty