GÓRY OŁOWIANE – USKOK SUMIENIA I WAPIENNA MASKA
Wyszedłem z kowarskiej pułapki radonu, czując, jak moje DNA drży pod naporem niewidzialnych cięć Ammit. Moje kroki skierowały się ku stokom Gór Ołowianych, tam, gdzie rzeka Bóbr przecina skały gwałtownym przełomem. Tu, w Sztolni Wapiennej, Hierarchia przygotowała swój najbardziej wyrafinowany schron dla kłamstwa.
Wnętrze sztolni uderzyło mnie surowym pięknem smużystych amfibolitów. Te metamorficzne skały, uformowane przez potężny nacisk górotworu, stały się z czasem niemymi świadkami historii – twardą ramą dla losów, które wykuwały się w ich cieniu.
Ale to nie one były celem Hierarchy. System
przyszedł tu po wapienie krystaliczne,
które przez wieki wybierano i trawiono w pobliskim wapienniku, zamieniając czyste ziarno skały w żrący pył „wybaczenia”.
To tutaj, w samym sercu sztolni, dotknąłem uskoku śródsudeckiego. Moja dłoń spoczęła na granicy dwóch światów, na pęknięciu planety, które w tym miejscu
jest widoczne niczym otwarta rana. Dla Antagonisty ten uskok był metaforą idealną: miejscem, w którym można zepchnąć w niebyt całe miasta. Przypomniałem sobie o
pobliskiej Miedziance (Kupferberg) –
miasteczku, które przestało istnieć, zanim zdążyło stać się domem. Widziałem w
retrospekcji, jak władza ludowa, pod maską dbałości o bezpieczeństwo, odziera
tych ludzi z resztek nadziei na osiedlenie. Mieszkańcy Miedzianki nigdy nie
stali się ludźmi gór; byli repatriantami ze Wschodu, których system przerzucał
niczym worek kartofli – z wagonów bydlęcych wprost nad szyby uranu, a potem w betonowe
getto Zabobrza. Nie wyrywano ich z korzeni, bo nie pozwolono im ich zapuścić.
To przesiedlenie było egzorcyzmem pamięci o ich prawdziwym domu na Kresach,
brutalnym procesem uprzedmiotowienia, który miał ostatecznie zgnieść ich
tożsamość i przetworzyć w posłuszną masę energumenów
— Dotknij uskoku, Szychtowniku — szeptał głos Hierarchy, niosący ze sobą pył z wapiennika. — Widzisz, jak łatwo ziemia połyka to, co niewygodne? Tak samo
my połykamy Miedziankę. Wapno z tych stoków wybieli
waszą przeszłość, a uskok pochłonie wasze skargi. Zapomnij o
Miedziance, zapomnij o zbrodniach skrytych pod Tiarą. Zabobrze czeka. Tam, w betonie,
nikt nie usłyszy twojego sumienia.
Poczułem, jak natura energumena kusi
mnie, bym uznał to za nieuchronność losu. Edukacja masowa znów
podpowiadała: „to postęp”, „urbanizacja”, „konieczność geologiczna”. To była Głupota Wyparcia – wiara, że jeśli przesiedlimy ludzi i zburzymy
mury, to prawda o wyzysku i milczeniu zniknie wraz z fundamentami Miedzianki.
Wtedy, przy samym uskoku, gdzie amfibolity trzeszczą pod naporem góry, zobaczyłem Ammit.
W Górach Ołowianych Pożeraczka była ślepa, ale jej skóra miała fakturę surowego wapna. Nie polowała na ciała – ona pożerała korzenie. Ammit karmiła się pustką po wyburzonych domach Miedzianki
i milczeniem tych, którzy dali się zamknąć w blokach Zabobrza. Widziałem Energumenów, którzy stali z dłońmi na ustach, patrząc, jak wapiennik pożera ich historię, i nie wydali z siebie dźwięku. Ammit wlewała im płynny ołów do gardeł, zamieniając ich pamięć w martwy balast.
— Uskok nie jest końcem, lecz dowodem — usłyszałem wibrację Pana Czasu. — Ziemia nie milczy,
ona tylko czeka na świadka.
Zrozumiałem: Sztolnia Wapienna jest jak archiwum
systemowego kłamstwa. Tu, gdzie amfibolit smużysty spotyka się z pustką po wybranym wapieniu, Hierarchia
próbowała pogrzebać prawdę o zbrodniach na dzieciach i o
pysze, która mieniła się Bogiem na ziemi. Wapienna maska
miała sprawić, że twarz Pontifexa pozostanie
nieskalana, podczas gdy ołów winy ściągał Miedziankę w otchłań zapomnienia.
Wykonałem Unik Tektoniczny. - Zamiast
przycisnąć dłoń do ust, oparłem się o uskok i krzyknąłem imiona tych, których wygnano z
Miedzianki. Krzyknąłem w stronę ślepej Bestii: „Wasze Zabobrze nie uciszy mojego krzyku!
Wasze wapno nie wyżre prawdy o Kupferbergu! Uskok śródsudecki nie jest waszym grobem dla tajemnic –
jest szczeliną, przez którą wyjdzie wasze potępienie!”
W tej sekundzie amfibolity w sztolni zadrżały, a wapienny pył osunął się z ociosów. Ammit-Pożeraczka Pamięci zawyła, bo jej „ołowiana nuda” została przerwana przez akt Głośnego Świadectwa. Dla niej przestałem być „przesiedleńcem”, stałem się Strażnikiem Ruin. A Strażnik, który niesie w sobie pamięć zniszczonych miast i odmawia
udziału w obłudnej zmowie milczenia,
jest dla Pożeraczki niestrawny.
![]() |
| Hieroglif: Twarz bez oczu, z dłonią przyciśniętą do ust, na której wyryto krzyż. |






Komentarze
Prześlij komentarz