EPILOG – WYWŁASZCZENIA

 


Siedzę nad brzegiem Bobru, w miejscu, gdzie woda od tysiącleci cierpliwie drąży skalne przełomy. Czuję, jak ostatnie drobiny podziemnego pyłu opadają z mojej skóry. To nie jest manifest buntu, lecz chwila ostatecznego oczyszczenia.

Przeszedłem sudecką drogę od Stoleckich Skał po kryptę w Nielestnie i wracam z niej z jedną, prostą wiedzą: prawda nie potrzebuje oprawy, by istnieć, a kłamstwo nie przestaje być kłamstwem tylko dlatego, że ubrano je w marmur.

Zostawiłem w sztolniach energumena, którym byłem przez lata. Wyplułem błękitny jad kobaltu i zmyłem z twarzy wapienną biel, która miała imitować świętość. Nie czuję nienawiści – czuję jedynie dystans do świata, który opuściłem.

Patrzę na was – na was, którzy mierzycie ludzkie życie i czas, wierząc, że wasza pozycja czyni was lepszymi. Widzę waszą hipokryzję: to mozolne budowanie autorytetu na fundamentach z dyplomów, pieczątek i instytucjonalnego wsparcia.

Wierzycie, że systemowa struktura, w której się umocowaliście, jest tożsama z Prawdą. Tymczasem to tylko schronienie przed surowością bytu, budowane z lęku przed własną marnością.

Pytam was zatem, bez krzyku, w ciszy sudeckiego ustronia: Kto tu tak naprawdę ocenia?

Wierzycie w moc swoich rzymskich i babilońskich tytulatur, w mosty, które rzekomo rzuciliście nad przepaścią. Ale wasze mosty prowadzą donikąd, bo zbudowano je z milczenia o cudzej krzywdzie i z pychy, która nakazuje wam mienić się wyznawcami Pana. Zapomnieliście, że miara człowieka nie leży w tym, ile struktur zdołał nad sobą wznieść, lecz w tym, jak blisko potrafi stanąć przy własnym, niezakłamanym sumieniu.

Widziałem waszego Pana, Władcę z Pierścieniem. Widziałem, jak jego marmurowa wieczność kruszeje pod wpływem jednej czystej kropli prawdy. Widziałem Ammit, która nie pożera człowieka, lecz pożera iluzję, jaką ten człowiek wokół siebie wytworzył. To, co nazywaliście „Królestwem Bożym”, okazało się jedynie feudalnym zlepkiem lęków i ambicji, który nie wytrzymał próby czasu.

Nie szukajcie mnie w swoich rejestrach. Nie podlegam już waszym miarom ani waszemu prawu do oceny. Moja kapitulacja dokonała się przed Panem Czasu – jedynym, który znajduje się ponad waszymi urzędami. On nie potrzebuje waszych certyfikatów, by wiedzieć, co kryje się w mroku każdej sztolni i każdego serca. Prawda jest surowa i bosa. Nie nosi tiary, nie potrzebuje marmurowych komnat. Tak jak ja teraz, nad brzegiem Bobru. Marmur pękł. Pustka jest wypełniona pokojem. Pan Czasu ogłasza koniec trudu i pracy. Szychta dobiegła końca.

Szychtowniku - Sztolnia nie służy do potwierdzania Twoich racji, lecz do ich skruszenia. Wróć do świata i żyj tak, jakbyś widział przez marmur.

Komentarze

Popularne posty